Saloniki – Bogowie, Galeriusz i Gyros
Spacerując po współczesnych Salonikach, łatwo zachwycić się zapachem gyrosa, szumem Egejskiego morza i rytmem miasta, które nigdy nie zwalnia. Ale wystarczy spojrzeć nieco niżej – dosłownie i metaforycznie – by odkryć Saloniki warstwowe jak dobrze przyprawiona musaka.
Pod chodnikami i nowoczesnymi biurowcami kryją się ślady Bizancjum, rzymskich term i osmańskich meczetów. Czasami trzeba zajrzeć przez kratę, zniżyć się do poziomu dawnego miasta, by zrozumieć, jak głęboko sięga tu historia.
To miasto nie prezentuje się jak wykrochmalony folder z katalogu – tu na elewacjach spotykają się graffiti i klasycyzm, a nad ruinami forum rzymskiego zwisają pranie i klimatyzatory. I właśnie za tę autentyczność Saloniki pokocha każdy, kto szuka prawdziwej, wielowarstwowej Grecji.
Saloniki – Bogowie, Galeriusz i Gyros to opowieść o historii, smaku i chaosie tego greckiego miasta. Połączony z małym wypadem do Litochoro i pod górę Olimp.
A dla ciekawych innych miejsc w Grecji polecam mój reportaż z Korfu:
Zapraszam!
PLECAK
HISTORIA
Saloniki, a właściwie Θεσσαλονίκη – Tesaloniki, to jedno z tych miast, które mają w sobie warstwy historii jak dobrze nadziany gyros. Założone w 315 roku p.n.e. przez Macedończyków, przechodziło z rąk do rąk – Rzymian, Bizantyjczyków, Osmanów, Wenecjanów – a każda z tych cywilizacji zostawiła tu swój ślad. Spacerując po mieście, można natknąć się zarówno na rzymskie ruiny, jak i bizantyjskie łaźnie, osmańskie meczety czy wenecjańskie fortyfikacje.
Jednak to właśnie współczesna Grecja odcisnęła na Salonikach najbardziej wyraziste piętno. To miasto jest – mówiąc wprost – nieco chaotyczne. Zabytki sprzed tysięcy lat często są wciśnięte między bloki mieszkalne, wąskie uliczki i miejskie skwery. Nie ma tu widokówek z folderów biur podróży, ale jest autentyczność, której próżno szukać w innych turystycznych miejscach.
Saloniki są brzydkie, ale prawdziwe. I może właśnie dlatego są tak… sympatyczne. Zamiast tłumów roznegliżowanych turystów znajdziesz tu lokalnych mieszkańców popijających kawę na chodniku, zapach świeżego souvlaki i rozgrzane słońcem kamienne mury, które opowiadają więcej, niż niejeden przewodnik.
Więcej o historii miasta przeczytasz tutaj: – Wikipedia: Saloniki
Symbolem i tłumnie odwiedzanym miejscem w Salonikach jest Biała Wieża. Zbudowana przez Osmanów jako twierdza i więzienie z czasem stała się znacznikiem a także muzeum historii miasta
…
Aby trzymać się chronologii, trzeba zacząć jednak od starożytnej Macedonii.
Niestety, w dzisiejszych Salonikach jedynym wyraźnym, fizycznym śladem tej epoki jest dumnie prezentowany pomnik Aleksandra Wielkiego. Monumentalna sylwetka władcy spogląda ku wschodowi – tam, gdzie odnosił swoje największe zwycięstwa i gdzie rozpoczął podbój niemal połowy znanego świata.
…
RZYM
…
Od 146 roku p.n.e. Saloniki wchodziły w skład Cesarstwa Rzymskiego – (Rzymianie dotarli tu dosyć wcześnie) – i to właśnie w tym okresie miasto zaczęło zyskiwać na znaczeniu. Z czasem stało się jednym z najważniejszych ośrodków w całej republice, by ostatecznie awansować do rangi jednej ze stolic.
Najwięcej śladów – a raczej tego, co z nich pozostało – zawdzięczamy czasom panowania cesarza Galeriusza (293–311 n.e.), który uczynił z miasta swoją rezydencję.
Cześć pozostałości możemy podziwiać w Muzeum Archeologicznym, które szczerze polecam:
https://www.amth.gr/en
…
Moi ulubieni cesarze i…… Herkules
Boski August
Rozsądny Wespazjan
Niezwyciężony Herkules
…
Znajdziemy tu także monety, czy mozaiki podłogowe:
…
Najważniejszym punktem każdego rzymskiego miasta było forum – czyli agora z grecka. W samym sercu współczesnych Salonik wciąż można zobaczyć pozostałości tego starożytnego kompleksu, wraz z ruinami łaźni termalnych. Można zwiedzać z wewnątrz, choć prawdziwi pasjonaci archeologii i tak zobaczą zachowane fundamenty i fragmenty kolumn, które jednak najlepiej ogląda się z góry, spacerując wokół wykopalisk.
…
Idąc z południa na północ miasta, natrafimy na trzy najważniejsze pozostałości po cesarzu Galeriuszu.
Jak wspomniałem wcześniej, Galeriusz sprawował władzę w latach 293–311 n.e. – najpierw jako cezar, później jako pełnoprawny cesarz: Galeriusz
Choć jego biografia nie należy do najchwalebniejszych (przynajmniej moim skromnym zdaniem), to pozostawione przez niego budowle robią wrażenie – nawet dziś, w formie ruin, mają w sobie coś majestatycznego i przyciągającego uwagę.
…
Najbliżej morza znajduje się pałac Galeriusza.
Dziś jego ruiny są otoczone z jednej strony handlową ulicą, a z pozostałych – kawiarenkami, restauracjami i blokami rodem z PRL-owskiego snu urbanisty. Trudno się dziwić, że nie robi już takiego wrażenia, jak zapewne 1700 lat temu, kiedy górował nad miastem jako rezydencja władcy.
Zobaczyć zdecydowanie warto – ale czy oprócz kotów ktoś chciałby tam dziś mieszkać? No cóż…
…
Widok na rotundę spod pałacu
Idąc dalej na północ, trafiamy na Łuk Galeriusza – jeden z najbardziej charakterystycznych punktów Salonik.
Dziś stoi przy skrzyżowaniu ulic Egnatia i Dimitrios Gounari, w samym środku miejskiego zgiełku, który nieco przyćmiewa jego dawną chwałę.
Został wzniesiony w latach 298–299 n.e., a uroczyste poświęcenie nastąpiło w 303 roku. Upamiętnia zwycięstwo tetrarchy Galeriusza nad Persami Sasanidów i zdobycie ich stolicy – Ktezyfonu – w 298 roku.
Łuk to arcydzieło rzymskiej inżynierii. Ceglany rdzeń pokryto rzeźbionymi panelami z marmuru. Oryginalnie składał się z ośmiu przęseł – z dużym centralnym przejściem i dwoma mniejszymi łukami bocznymi. Do dzisiaj zachowały się tylko ich fragmenty. Brakujące sekcje niegdyś łączyły łuk z kolumnadą oraz chodnikami prowadzącymi do pałacu Galeriusza – wszystko to tworzyło monumentalną oś komunikacyjną w cesarskiej rezydencji. Najbardziej uderzającą cechą łuku są jednak jego bogato zdobione reliefy, przedstawiające:
Cesarza prowadzącego swoje legiony do walki
Procesje zwycięstwa, symbolizujące władzę i boską przychylność dla Galeriusza
Postacie bóstw, które podkreślały rzymską ideologię religijną i polityczną.
Ostatnim przystankiem na szlaku cezara – i cesarza – Galeriusza jest Rotunda.
Zbudowana w 305 roku n.e., miała początkowo pełnić funkcję jego mauzoleum.
Plany jednak się zmieniły – Galeriusz zmarł w dalekiej Persji, więc Rotunda została poświęcona jako kościół za panowania cesarza Teodozjusza Wielkiego (379–383 n.e.).
W XVI wieku przekształcono ją w meczet, o czym do dziś przypomina zachowany minaret po lewej stronie budowli.
Obecnie Rotunda funkcjonuje jako muzeum sztuki wczesnochrześcijańskiej.
A jej monumentalne, cylindryczne mury, fragmenty dawnych mozaik oraz wieki historii, których szepty rozbrzmiewają w zakamarkach wnętrza, robią niezapomniane wrażenie.
BIZANCJUM
…
W 395 roku n.e., po śmierci cesarza Teodozjusza I, Cesarstwo Rzymskie oficjalnie podzieliło się na dwie części.
Władzę nad Zachodem przejął jego syn Honoriusz, a nad Wschodem – Arkadiusz. Od tej pory istniały dwa imperia: zachodnie ze stolicą w Rzymie i wschodnie z siedzibą w Bizancjum. Saloniki trafiły do tej drugiej części – i z czasem stały się jednym z najważniejszych miast Bizancjum.
Ślady bizantyjskiego dziedzictwa można dziś zobaczyć nie tylko w Muzeum Kultury Bizantyjskiej,
– Strona Muzeum
ale przede wszystkim… na ulicach miasta.
W zaułkach, między blokami, przy wąskich chodnikach – monastyry wciśnięte między współczesne fasady, maleńkie i monumentalne cerkwie, z których każda tętni ikonami, zapachem świec i ciężarem historii.
Zaskakuje też jedno: wszystkie stare budynki znajdują się kilka metrów poniżej poziomu obecnych ulic. To znak, jak Saloniki przez wieki rosły – warstwa po warstwie, epoka po epoce. Miasto na miastach. Historia pod stopami.
…
W muzeum:
…
Kościół z 1028 roku: Panagia Chalkeon. Funkcjonuje do dzisiaj – na 100% – bo zostałem delikatnie wyproszony z mszy…
…
OSMANIE
…
Od 1430 roku, kiedy to wojska sułtana Murada II zdobyły miasto, Saloniki przez niemal pięć wieków znajdowały się pod panowaniem Imperium Osmańskiego. To był czas wielkich zmian – z chrześcijańskiego centrum na rubieżach Bizancjum miasto przeobraziło się w ważny ośrodek otomańskiej administracji, handlu i kultury.
To tutaj, w 1881 roku, urodził się Mustafa Kemal Atatürk – twórca współczesnej Turcji. Jego dom rodzinny przetrwał i został przekształcony w muzeum, będące częścią kompleksu tureckiego konsulatu. Niestety, mimo kilku prób nie udało się wejść do środka, muzeum jest permanentnie zamknięte dla odwiedzających.
Śladów osmańskiego dziedzictwa jednak nie brakuje – wystarczy trochę pospacerować. Łaźnie tureckie (hamamy), minarety, fontanny, a nawet fragmenty dawnych meczetów poukrywane są pomiędzy blokami i alejkami, wtapiając się w grecką rzeczywistość.
Spacerując po Salonikach można więc nie tylko poczuć ducha Bizancjum czy Cesarstwa Rzymskiego, ale też niemal usłyszeć echo azanu dobiegającego sprzed wieków.
MIASTO DZISIAJ
Nie miała to być rozprawka o historii… No cóż, tak czasem bywa, gdy spacerujesz przez miasto, które rzadko trafia na listy „must see”. A powinno! Do Salonik z Poznania można dolecieć bezpośrednio Ryanairem, a potem już tylko szybki (i tani!) autobus i jesteśmy w centrum. Czy przyjemnie? Hmmm… to już zależy od tolerancji na upał, klimatyzację z poprzedniego wieku i grecki luz drogowy.
Ale samo miasto? Przyjemne. Sympatyczne. Na pewno warte odwiedzenia. A więc zostawmy już te ruiny, marmury i dawno zmarłych bohaterów — i zanurzmy się w tym, co Saloniki mają najfajniejszego: neoklasyczne kamienice z odpadającym tynkiem, wąskie uliczki pełne kotów i krzesełek rozstawionych przed domami.
Usiądźmy w kawiarni. Od rana. Dla jednych kawa, dla innych ouzo – wszystko się zgadza. Wokół zapach kawy i papierosów, bo Grecy palą wszędzie. I zawsze. Wystarczy chwilę posiedzieć, by poczuć ten bałkańsko-śródziemnomorski luz, który mówi: „Nie spiesz się, życie płynie samo”.
No i nie udało się uciec od historii – ostatni rzut oka na eksponaty z Muzeum Archeologicznego w Salonikach, które znacznie wyprzedzają opisane tutaj epoki….
…
…
Kiedy w 1917 roku potężny pożar strawił znaczną część Salonik – w szczególności dzielnice żydowskie – włodarzom miasta nie pozostało nic innego, jak odbudować je od podstaw. Postawiono na styl neoklasycystyczny i modernistyczny, które, choć dziś bywają przyjemne dla oka, w dużej mierze zatarły dawny, historyczny charakter miasta. Efekt? Miasto sprawia wrażenie chaotycznego, nieco nieskładnego kolażu epok i stylów.
Zapraszam więc na spacer po tym pięknym greckim chaosie.
…
…
…
Mury miejskie w Salonikach to pozostałość imponującego systemu obronnego, którego początki sięgają 316 r. p.n.e., a największa rozbudowa miała miejsce za panowania cesarza Teodozjusza w IV w. n.e. Z pierwotnych 8 kilometrów do dziś zachowało się około 4, z najlepiej zachowanymi fragmentami w górnej części miasta. Fortyfikacje kryją w sobie elementy z różnych epok i mieszczą takie obiekty jak Wieża Trigoniou czy Heptapyrgion. Na pewno jest to punkt obowiązkowy na dłuższy spacer po mieście.
…
…
…
…
…
…
…
…
…
…
I JEGO MIESZKAŃCY
W Salonikach, drugim co do wielkości mieście Grecji, mieszka dziś około 300 tysięcy osób, a cały region metropolitalny liczy blisko 790 tysięcy mieszkańców. Spacerując ulicami miasta, chłonąc jego atmosferę, udało mi się uchwycić kilka portretów – ludzi spotkanych przypadkiem: w kawiarni, na spacerze, w cieniu kościoła. Bez wyraźnych powiązań… a może jednak z pewnym wspólnym mianownikiem?
Saloniki emanują spokojem. Mieszkańcy wydają się zrelaksowani, a tętniące życiem kawiarnie wypełniają się już od wczesnego poranka. Przy filiżance aromatycznej greckiej kawy toczą się tu długie, żywe rozmowy – nieśpieszne, pełne gestów i uśmiechów. To właśnie ten styl życia w Salonikach – bez pośpiechu, z czasem na drobne przyjemności – może wzbudzić w podróżniku zazdrość.
Aby naprawdę poznać kulturę lokalną Salonik, trzeba by spędzić tu więcej czasu, wtopić się w rytm miasta i spróbować żyć jak jego mieszkańcy. Nawet krótki pobyt pozwala jednak poczuć, jak codzienność może smakować zupełnie inaczej – wolniej, przyjemniej, bardziej świadomie.
…
…
BOGOWIE
Na południowy wschód od Salonik znajduje się miejsce, które od wieków rozpala wyobraźnię podróżników – i nie tylko ich. To Olimp – święta góra greckich bogów, a właściwie cały masyw górski, którego najwyższy szczyt, Mitikas (2917 m n.p.m.), dumnie góruje nad miejscowością Litochoro.
Dotarcie tam jest zaskakująco łatwe. Pociągiem z Salonik do Litochoro dojedziemy w niecałą godzinę, za około 12 euro w jedną stronę. Wysiadamy na niewielkim dworcu oddalonym o 5 km od centrum – miejscu, gdzie poza kilkoma turystami trudno spotkać kogokolwiek. Taksówka (numery znajdują się na tablicy przed dworcem) dowiezie do centrum miasteczka za około 10 euro.
I choć Olimp kojarzy się z potężnymi szczytami i boskimi legendami, wcale nie trzeba zdobywać Mitikasa, by poczuć magię tego miejsca. Wystarczy spacer wzdłuż rzeki Enipeas – krystalicznie czystej, wijącej się wśród skał i zieleni – by poczuć, dlaczego to miejsce uważano za boskie.
…
…
…
…
…
…
…
Wąwóz Enipeas to malownicza dolina wijąca się przez masyw Olimpu, zaczynająca się tuż za Litochoro. Szlak wzdłuż rzeki prowadzi przez drewniane mostki, kaskady i chłodne źródła, oferując niemal boski kontakt z naturą.
…
…
WIDELEC
…
Czy wiecie, skąd pochodzi moje absolutnie ulubione danie? Oczywiście z Grecji! Mowa o gyrosie – bez którego nie wyobrażam sobie wizyty w tym kraju, ale też… przynajmniej jednego dnia w tygodniu w mojej kuchni 😊 Przygotowuję go własnoręcznie, bo ten smak uzależnia!
Gyros (gr. γύρος – dosłownie „obrót”) to jedno z najbardziej znanych dań ulicznych Grecji, choć jego historia sięga głębiej – do osmańskiego kebabu i tureckiego dönera. W dzisiejszej formie pojawił się w Grecji dopiero w latach 50. XX wieku, kiedy uchodźcy z Azji Mniejszej przywieźli ze sobą tradycję mięsa opiekanego na pionowym rożnie.
Z czasem grecki gyros stał się ikoną kuchni greckiej – bardziej chrupiący niż döner, często przygotowywany z wieprzowiny, której nie znajdziemy w wersjach muzułmańskich. Do tego charakterystyczne dodatki: pita, tzatziki, cebula, pomidor i obowiązkowe frytki. Brzmi jak kulinarna bajka? Tak smakuje Grecja!
Grecka kuchnia nie kończy się na gyrosie. W lokalnych tawernach i rodzinnych restauracjach można znaleźć prawdziwe skarby. Oto kilka typowo greckich dań, które warto spróbować:
- Moussaka – zapiekanka z bakłażana, ziemniaków i mielonego mięsa, z kremowym beszamelem.
- Pastitsio – grecka wersja lazanii z makaronem, mielonym mięsem i beszamelem.
- Gemista – faszerowane pomidory i papryki ryżem ziołowym.
- Dolmades – liście winogron nadziewane ryżem i ziołami.
- Souvlaki – szaszłyki z mięsa, często serwowane z pitą i sosem tzatziki.
- Fasolada – gęsta zupa z białej fasoli, uznawana za narodową potrawę Grecji.
…
Każde z tych dań to autentyczny smak Grecji, który najlepiej odkrywać przy stole – a dla bardziej ambitnych na końcu wpisu czeka przepis na domowy gyros w oryginalnej greckiej wersji! 😊
…
Tak jak wszystko w naszych czasach, również sposób przygotowania i podawania gyrosa nieustannie ewoluuje.
tak więc mamy hipsterski gyros 🙁
…
Gyros z tawerny 🙂
…
Oraz uliczny gyros 🙂 🙂
…
Gyros można zastąpić Sish Kebabem, ale….
…
Jak grecka kuchnia, to i greckie piwo – popularne marki jak Nisos, Nymph czy Mamos świetnie komponują się z gyrosem, souvlaki czy moussaką, dopełniając kulinarnego doświadczenia na grecki sposób.
…
A na deser – lekki posmak anyżu, podany na lodzie, który zmienia kolor jak chmury na niebie. Smak, który spływa przełykiem, dotyka każdego kubka smakowego, wywołując uczucie szczęścia, greckiej błogości i pełnego luzu…
OUZO!
Oryginalny przepis na grecki gyros:
Mięso:
– tradycyjnie wieprzowina, ale spotykany też gyros z kurczaka i rzadziej z baraniny
– marynowane przez kilka godzin w:
- oliwie z oliwek
- cytrynie
- czosnku
- oregano, tymianku, soli, pieprzu, słodkiej papryce
- czasem z odrobiną octu winnego
Sposób przygotowania:
– mięso jest nabijane warstwami na pionowy rożen i opiekane z każdej strony
– krojone nożem z wierzchniej warstwy na cienkie płatki
Podanie (tradycyjnie):
- w pita bread, czyli greckiej plackowatej bułce
- z tzatziki (jogurt, ogórek, czosnek, oliwa, koperek)
- z pomidorem, cebulą i kilkoma frytkami (tak – to lokalny klasyk!)
- czasem z odrobiną ostrego sosu paprykowego lub musztardy
Uwielbiam Grecję – za jedzenie, za luz, za słońce… i za wszystko inne, co trudno ubrać w słowa. Z pewnością jeszcze nie raz tam wrócę. A moje emocje, wrażenia, tęsknoty i radości na pewno udostępnię na blogu widelecwplecaku.pl.
Dziękuję, że dotarłeś aż tutaj. Jeśli jeszcze nie pokochałeś Grecji – a zwłaszcza Salonik – mam ogromną nadzieję, że tym wpisem udało mi się przybliżyć Ci ich smak, klimat i wyjątkowość. Może nawet rozbudziłem w Tobie chęć, by samemu odkryć to niezwykłe miejsce?
Σας ευχαριστώ !
Wszystkie zdjęcia pochodzą z prywatnych zbiorów i są wyłącznie moją własnością.
Zgodnie z przepisami prawnymi, bez wyraźnej zgody autora zabronione jest kopiowanie, rozpowszechnianie lub cytowanie w całości lub części treści tekstu i zdjęć
Na wszelkie pytania odpowiem bardzo chętnie w komentarzu lub mailowo.
Powyższy City Break odbył się w Maju 2025
![]()
Zobacz również
Kim`s World – Korea Północna
8 lutego 2018
Zimbabwe na przełaj
4 sierpnia 2019


























































































