Afryka

Zimbabwe na przełaj

ZIMBABWE albo Dzimbadzemabwe

w języku Shona,

kraj na południowym wschodzie Afryki, blisko RPA, Mozambiku, Botswany i Zambii. Dawna Rodezja, a jeszcze wcześniej kraj Buszmenów i ludu Rozwi. Kraj przepiękny, dziki, gdzie przyroda zapiera dech, ale…. rządzony przez szaleńców. Kraj, w którym trwa wojna, o której mało kto wie – The rihno war – w której istnieje tylko jedna zasada „shoot to kill” .

Jest to świat, w którym rząd opływa w luksusy, a ludzie jedzą raz dziennie, a mięso, zdarza się, raz w tygodniu, 90 % społeczeństwa nie ma pracy, a pozostałe 10% to bardzo często pachołkowie reżimu. Świat, w którym zarobione pieniądze nic nie znaczą, bo rząd steruje wszystkim ręcznie, dłońmi jednego człowieka (znamy to prawda, kiedy jeden szaleniec twierdzi, że jest wszechwiedzący…. idziemy w tym kierunku…), już nie Mugabe, ale od 2017 roku Mnangagwy.
Kraj, gdzie ostatnimi czasy zniknęła cała gotówka, a rząd wprowadził bony – Bond – które w 2019 osiągnęły 100% inflacji,

gdzie po wodę chodzi się 1,5 km,

kolejki po paliwo są kilkunastogodzinne,

gdzie zabija się 3-4 nosorożce dziennie, a nowy nosorożec (jeden!!!!) dojrzewa w 5 letnim cyklu,

gdzie słoni zabija się 10-12 na dzień,

2 miliony z 14 milionów Zimbabwejczyków mieszka w RPA,

a lud Shona to 70% ludności.

ZIMBABWE

……MOYO WANGU…..

PLECAK

Jest to kolejna podróż przez busz, sawannę, dzikie ostępy i spotkania z afrykańskimi zwierzakami, no cóż, ale to właśnie uwielbiam i robię i będę robił, więc zapraszam na fotopodróż na przełaj przez Zimbabwe.

na początek ostatnie miejsce spoczynku twórcy tego Kraju pana Cicil Rhodes

w parku narodowym Matopos

piękne miejsce z pięknymi widokami

oraz dzikimi

zwierzętami oczywiście……

w tle nosorożec biały, bez rogu, dla jego własnego bezpieczeństwa, gdyż każdy dorosły nosorożec nosi na nosie, bagatela, około pół miliona USD…..

tak na marginesie, white rhino to źle usłyszane wide rhino, wytłumaczę niżej…

nie było to jedyne spotkanie z dzikim:

lew także się stresował

lew, jest kolejnym zwierzęciem zagrożonym wyginięciem, pozostało około 25 tysięcy tych miłych zwierzaków…

w całej Afryce….

słoń

zwierzę, które ma uczucia, pamięta do końca życia, obchodzi żałobę, i najprawdopodobniej jedyne, które płacze, i poza tym jest przeogromne

zabijane dla ciosów, dwóch zębów…..

trąba słonia ma wielofunkcyjne zastosowanie, ale przede wszystkim jest bardzo delikatna, czuła i precyzyjna

żyrafy też są zagrożone,

WtF!!, czyżby wszystkie zwierzęta afrykańskie??

tak, jedynymi, które mają przyrost in plus to impale, bardzo smaczne przekąski dla, hmmm, wszystkich….

oprócz żyraf można spotkać jeszcze

guźce:

milion rodzajów antylop….

często jadalne…..

nie do końca mądre zebry, które się leją…

lub stoją i czekają nie wiadomo na co

sowy

pszczoły

czasami buduje im się ule, gdzieś w buszu, a one odwdzięczają się przepysznym miodem

 a poza tym i przede wszystkim w Zimbabwe można spotkać

black rhino, czyli w odróżnieniu od white rhino, zwierzę agresywne, szybkie i ślepe (widzi na około 20-30 m) i ze szpiczastym dziobem, i stąd właśnie ta pomyłka, jakiś mądraliński zrozumiał że wide to biały, potem dołożył do tego jeszcze czarnego i temat był zamknięty, a chodzi o szerokość pyska, biały nosorożec ma dziób płaski i szeroki, czarny szpiczasty, trójkątny i bardziej ruchliwy.

 Spotkanie czarnego nosorożca było mi potrzebne, aby zamknąć PRAWDZIWĄ kolekcję the big five, ndatenda Zimbabwe, teraz na spotkanie czeka the ugly five, które  też w 70% jest już odhaczone, ale wracając do nosorożców…

biały

czarny

widać różnicę??


tak  znikąd

tak jak i to

wybaczcie, ale nie mogę się oprzeć tym afrykańskim widokom, rodem z Króla lwa, a w rzeczywistości z Sony A65

więc mały romantyczny przerywnik

równie piękna jest sawanna o świcie otulona poranną mgłą i czarodziejską atmosferą budzenia się …

Naturalnie w Zimbabwe oprócz zwierzą mieszkają również ludzie,

tak jak wspomniałem 70% społeczeństwa to lud Shona, pozostali to Ndebele, Manyika i inni.

Mieszkańcami Zimbabwe są również biali, którzy nie poddali się, lub wrócili do Rodezji… w ostatnim czasie. Zycie nie jest łatwe, każdy dzień to walka o przetrwanie, niezależnie do której grupy mieszkańców się należy, brakuje wszystkiego, a jeżeli już się pojawi to bardzo drogie.

Ludzie jednak radzą sobie jak mogą, walczą o każdy dzień, uczą się, cieszą i smucą, niezależnie czy mieszkają w mieście, czy gdzieś w buszu w tradycyjnej okrągłej chatce shona.

Bulawayo, drugie największe miasto w kraju

są też miasta i miejscowości jak Gweru, ze sklepami asfaltem i wrażeniem, że wszystko jest w porządku

gdzie drogi prowadzące do nich wyglądają tak

ale nadzieja jest

są również szkoły…

zanim dzieci nie dorosną do szkoły, opiekuje się nimi w tradycyjny sposób

jednak zanim urodzi się dziecko, jedno lub kilkanaście kolejnych, to w zasadzie trzeba znaleźć męża, kobiety Shona bardzo poważnie podchodzą do tematu wyszukania, jak i później przedstawienia się mężowi-mężczyźnie…..

na kolanach z miotełką w dłoni…..

kwitnie handel

a sprzęt w toaletach przydrożnych wskazuje na arcykreatywność mieszkańców

jednak gdzieniegdzie straszą pamiątki po Rodezyjczykach, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia kraju

a magia wszechszefa „lepszego sortu” doprowadziła do niezliczonej ilości zer na banknotach,

aktualnie w obrocie są Bondy, oficjalnie, a nieoficjalnie dolary, randy a nawet juany, wszystko byle nie waluta ukochanego prezesa, aaaa prezydenta

oprócz Great Zimbabwe istnieje jeszcze jedna niesamowita atrakcja tego kraju, są to Wodospady Wiktorii

zanim Livingstone odkrył je dla białych, nazywały się Mosi-oa-Tunya, mgła, która grzmi,

Wodospady Wiktorii uważane są za jeden z siedmiu naturalnych cudów świata a wysokość spadku wynosi 108 m, ale co tam, z mostu pomiędzy Zimbabwe a Zambią można skoczyć na bungee, a rafting na Zambezi jest jednym z „najciekawszych” spływów na świecie, Spływy na rzece Zambezi zaklasyfikowane zostały przez Brytyjski Związek Canoe w skali trudności 5 (w międzynarodowej, sześciostopniowej skali)

i nie mówię tego bez powodu….

zanim przejdę do widelca, to zostały jeszcze dwa wspomnienia, dobre i złe

dobre:

ognisko i biwak w buszu, nie pierwszy i nie ostatni raz spałem „na dziko” w buszu, ale zawsze jest to niesamowite przeżycie

złe:

pożar buszu, rozprzestrzenia się błyskawicznie, zjada wszystko i równie szybko znika pozostawiając kikuty i dymną zasłonę.

(tych dwóch zdjęć nic nie łączy….)

WIDELEC

tradycyjnie zacznę od tego co najprzyjemniejsze, nie zawsze dostępne, jednak zawsze równie pyszne…

no cóż dalej mam dwie kategorie widelca: miejscowy i za dolary, niestety, tak jest, ale na szczęście nie każdy wyłożony dolar trafia do reżimu.

miejscowy

podstawą jest kukurydza, i inne warzywa, tak jak pisałem, mięso jest wyjątkiem, rzadkością i rarytasem.

osobiście pomagałem miejscowym przebierać kukurydzę

gotuje się na środku chaty na palenisku

na końcu wychodzi Relish muriwo czyli

ziemniaki, sadza, to zielone coś jak szpinak, chleb, dynia no i podstawa muriwo, ni to kaszka ni to purée, kukurydza w zimbabwejskim wydaniu, same warzywa…

Gift prezentuje chleb, który później wylądował na talerzu

i jeszcze deser

Tsubvu, coś jak śliwki, czereśnie, szamani tylko wiedzą co, nie jest to złe, ale chyba nie do końca może robić za deser

Można też dolarowo….

Pytanie kto co lubi i gdzie bardziej smakuje, ale każdy odpowiada sobie sam.
Kolejny afrykański kraj, który nie pierwszy i nie ostatni raz odwiedziłem. Zimbabwe i te widoki, to zostaje w sercu.
więc jeszcze raz: ndatenda Zimbabwe

Wszystkie zdjęcia pochodzą z prywatnych zbiorów i są wyłącznie moją własnością.
Pochodzą z kilku podróży do tego kraju i nie są ułożone chronologicznie.
Bez mojej zgody kopiowanie, rozpowszechnianie czy cytowanie całości czy części teksu i zdjęć jest zabronione.
Nie daruję kopiowania, kradzieży zdjęć czy cytowania bez podawania źródła, blog jest monitorowany…

Brak komentarzy

  • Unknown

    Cudowne zdjęcia, widoki przepiękne, przeszywają i wzbudzają zazdrość. Bardzo interesujące opisy, dzięki którym można w wyobraźni przenieść się te magiczne miejsca…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *