Islandia – Cuda i kolory w podróży dookoła wyspy
Islandia – cuda i kolory w podróży dookoła wyspy to temat, który od dawna nosiłem w sercu. Moja podróż wokół tej niezwykłej wyspy główną drogą, czyli legendarną Ring Road nr 1, odbyła się już jakiś czas temu, ale obrazy, które zachowałem w pamięci i na zdjęciach, wciąż zachwycają tak samo jak wtedy. To była wyprawa pełna kontrastów: od majestatycznych lodowców, przez bezkresne pustynie z mchem i lawą, buchające gejzery, aż po czarne plaże – miejsca, jakich nie znajdziemy nigdzie indziej na świecie. Zapraszam na fotograficzną podróż przez cuda i kolory tej niezwykłej, pięknej i surowej wyspy.
Wyruszam od wschodniego wybrzeża, skąd promem przypływa się z Danii. Następnie kieruje się na południe, dalej na zachód i północ, by zatoczyć pełne koło i wrócić ponownie na wschód – tam, gdzie zaczęła się ta islandzka przygoda.
PLECAK
W DRODZE
…
Islandia, pełna cudów i kolorów od wieków fascynuje podróżników. Ta samotna wyspa na północnym Atlantyku, zasiedlona przez wikingów, którzy w IX wieku stworzyli tu jedną z najstarszych demokracji świata. Choć populacja liczy zaledwie nieco ponad 370 tysięcy mieszkańców, wyspa tętni życiem dzięki bogatej kulturze i wyjątkowej przyrodzie. W trakcie podróży dookoła wyspy można spotkać stada owiec i islandzkie konie, a u wybrzeży dostrzec wieloryby i maskonury.
trochę o historii: Historia Islandii
oraz florze i faunie: Przyroda_Islandii
…
Ring Road nr 1 to główna droga Islandii, która niczym wielki krąg oplata całą wyspę. Ma ponad 1300 kilometrów długości i prowadzi przez wszystkie najważniejsze krajobrazy: lodowce, czarne plaże, pola lawowe, gejzery, gorące źródła, fiordy i bezkresne pustkowia. To właśnie jadąc tą trasą można zobaczyć prawdziwe cuda i kolory Islandii – od wschodu przez południe, zachód i północ, aż znów wracając na wschód.
…
Podróż dookoła Islandii Ring Road nr 1 to nie tylko cuda natury i zmieniające się krajobrazy, ale także codzienność podróżnika – wybór noclegu, posiłków i planowanie budżetu. Ja zdecydowałem się na namiot i muszę przyznać, że camping w Islandii to osobna przygoda, która świetnie pasuje do surowego klimatu tej wyspy.
Wzdłuż głównej drogi znajduje się ponad dwieście pól namiotowych, otwieranych zazwyczaj od maja do września. Standard jest zróżnicowany – od prostych łąk z toaletą i wodą po dobrze zorganizowane kempingi z kuchnią, prysznicami, pralnią, a czasem nawet Wi-Fi czy ogrzewaną świetlicą. Zazwyczaj nie trzeba rezerwować miejsca – działa zasada „kto pierwszy, ten lepszy”. W praktyce wygląda to tak, że przyjeżdżasz, rozbijasz namiot i płacisz u gospodarza albo zostawiasz opłatę w specjalnej skrzynce.
Koszt noclegu na polu namiotowym to około 1 400–2 700 ISK za osobę, czyli 10–20 euro. Dodatkowo często płaci się za prysznic (około 300 ISK), prąd (800–1 000 ISK) czy pranie (ok. 500 ISK). W większych miastach może pojawić się także niewielka opłata miejska. Jeśli planujesz dłuższą podróż, istnieje opcja Camping Card – karta ważna 28 nocy dla dwóch dorosłych i dzieci, kosztująca około 19 900 ISK. To rozwiązanie daje oszczędność, ale obejmuje tylko wybrane pola namiotowe, więc odbiera trochę elastyczności.
Jak wiecie, dla mnie dzikość i bliskość natury są najważniejsze w podróżach. Islandzka przyroda, jej cuda i kolory, nadają się do tego jak nigdzie indziej. To wyspa, która uczy pokory wobec żywiołów i jednocześnie pozwala poczuć wolność. A gdy ruszy się w drogę z namiotem, można dosięgnąć kwintesencji podróży – spać pod rozgwieżdżonym niebem, budzić się z widokiem na lodowiec albo ocean i czuć, że naprawdę jest się częścią tej niezwykłej krainy.
Wyżywienie to kolejny element, który warto dobrze zaplanować. Islandia nie należy do tanich krajów, a restauracje potrafią mocno nadwyrężyć budżet – obiad w lokalu zaczyna się od 3 000–4 000 ISK za najprostsze danie (około 20–30 euro), a w lepszych restauracjach ceny idą znacznie wyżej. Dlatego większość podróżników, w tym ja, stawia na samodzielne gotowanie.
Na kempingach często są proste kuchnie, a gdy ich brakuje, wystarczy palnik turystyczny. Zakupy najlepiej robić w supermarketach Bonus, Kronan
lub Netto – to najtańsze sieci w Islandii. Dla przykładu: chleb kosztuje około 400–500 ISK, litr mleka 200–250 ISK, makaron 300–400 ISK, a kilogram mięsa już 2 000–3 000 ISK. Alkohol jest bardzo drogi i dostępny tylko w państwowych sklepach Vínbúðin, dlatego większość turystów przywozi swoje zapasy 🙂
1 Korona Islandzka ≈ 0,0070 EUR ≈ 0,029 PLN
100 ISK ≈ 0,70 EUR ≈ 2,90 PLN
WIDOKI
…
…
…
…
…
…
POŁUDNIE
Wyruszając z wschodniej Islandii i kierując się drogą nr 1 na południe, krajobraz stopniowo się zmienia. Surowe, wąskie fiordy wschodnie ustępują miejsca coraz bardziej monumentalnym przestrzeniom. Jadąc w stronę Höfn, trudno oderwać wzrok od lodowca Vatnajökull – największego w Europie – którego jęzory schodzą niemal do samej trasy. To tutaj czeka jedno z najpiękniejszych miejsc wyspy: lodowcowa laguna Jökulsárlón, wypełniona turkusowymi górami lodowymi, które powoli dryfują w stronę oceanu.
…
…
Nastęny z cudów, które warto zobaczyć, to Svartifoss, wodospad otoczony bazaltowymi kolumnami. Jego sceneria przypomina katedrę z kamienia – ciemne słupy kontrastują z białą wodą spadającą w dół, tworząc jeden z najbardziej charakterystycznych widoków południowej Islandii.
…
Podróżując dalej, można trafić na rzekę Bjorsa – największą na wyspie pod względem długości. Długość całkowita to 230 km. Jej nurt wijący się przez zielone doliny pokazuje spokojniejsze, a jednocześnie równie piękne oblicze islandzkiej natury. wypływa z lodowca Hofsjökull w centralnej części wyspy, a następnie płynie przez południową Islandię aż do Atlantyku.
…
Następnym punktem jest miejscowość Skógar
…
Kilka kilometrów dalej czeka kolejna perełka – Seljalandsfoss. To jeden z tych wodospadów, które zapadają w pamięć na zawsze, bo można obejść go dookoła i spojrzeć na spadającą wodę od tylnej strony. To wyjątkowe doświadczenie i jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc na wyspie.
…
Zbliżając się do miejscowości Vík í Mýrdal, krajobraz zmienia barwy. Pojawia się czerń wulkanicznych plaż, które kontrastują z bielą fal Atlantyku i zielenią klifów. To właśnie tu znajduje się słynna Reynisfjara – czarna plaża, której potęga zachwyca i budzi respekt.
…
…
…
Na horyzoncie widać też Reynisdrangar – bazaltowe ostańce wyrastające prosto z oceanu. Według legend są to skamieniali trolle, które próbowały wyciągnąć statek na brzeg. Ich sylwetki, wynurzające się z fal, to jeden z najbardziej charakterystycznych widoków południowego wybrzeża.
…
Kończąc podróż przez południe, warto zatrzymać się przy kraterze Kerið. To dawne wulkaniczne jezioro o intensywnie niebieskiej wodzie, otoczone czerwono-brązowymi zboczami krateru. Kolory tego miejsca zmieniają się w zależności od pogody i pory dnia, ale zawsze robią ogromne wrażenie.
ZACHÓD
Pierwsze kroki na zachodzie Islandii prowadzą do Reykjavíku, najmniejszej stolicy Europy, 131 tysięcy mieszkańców, ale pełnej życia, sztuki ulicznej i barwnych domków kontrastujących z surowym krajobrazem wyspy. Spacer po porcie, widok na futurystyczną salę koncertową Harpa czy monumentalny kościół Hallgrímskirkja to obowiązkowe punkty programu. Szczegóły dostarcza niezawodna wiki: Reykjavik
…
Zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Reykjavíku znajduje się Park Narodowy Þingvellir (Pingvellir):
https://www.thingvellir.is/
jedno z najważniejszych miejsc w historii Islandii i zarazem cud natury. To tutaj w 930 roku powstał Althing – najstarszy na świecie parlament, który obradował pod gołym niebem przez setki lat. Spacerując między skałami można niemal poczuć atmosferę dawnych zgromadzeń i decyzji, które kształtowały losy wyspy.
Þingvellir zachwyca jednak nie tylko historią. To także miejsce, gdzie dosłownie widać spotkanie dwóch światów – płyty tektoniczne euroazjatycka i północnoamerykańska rozchodzą się tutaj, tworząc imponujące szczeliny i zapadliska. Jedną z nich, Silfra, wypełnia krystalicznie czysta woda, w której można nawet nurkować.
…
Złota Laguna – trochę marketingu, trochę siarki
Niedaleko Parku Narodowego Þingvellir znajduje się popularna w folderach reklamowych i na Instagramie Złota Laguna (Laugarvatn Fontana / Secret Lagoon w Flúðir). Celowo nie zamieszczam tutaj zdjęć ani dłuższego opisu – wystarczy krótkie wyjaśnienie. To miejsce to w dużej mierze efekt działalności elektrociepłowni geotermalnej – baseny zasilane są wodami termalnymi i spływami pochodzącymi z instalacji. Efekt? Zapach siarki unosi się w powietrzu, turystów jest zawsze pełno, a malowniczy widok rozciąga się właściwie tylko w jedną stronę… w drugą widać już zabudowania elektrociepłowni.
…
Na trasie Golden Circle nie można pominąć Gullfoss, czyli „Złotego Wodospadu”. To jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w całej Islandii – ogromne masy wody spadają tu dwiema kaskadami do głębokiego kanionu Hvítá, tworząc mgłę, w której często pojawia się tęcza. Widok jest tak potężny, że trudno go oddać zdjęciem – huk wody słychać już z daleka, a stojąc przy barierce czuje się na twarzy zimne krople rozbijającej się piany.
Historia Gullfoss też ma swoją legendę. Na początku XX wieku wodospad miał zostać sprzedany pod budowę elektrowni. Uratowała go Sigríður Tómasdóttir, córka lokalnego rolnika, która zagroziła, że jeśli inwestycja dojdzie do skutku, rzuci się w wodospad. Dzięki jej determinacji Gullfoss pozostał nienaruszony i dziś jest symbolem walki Islandczyków o ochronę przyrody.
…
Na zachodzie Islandii, niedaleko spokojnych Hraunfossar, znajduje się zupełnie inny wodospad – Barnafoss. Jego nazwa oznacza dosłownie „wodospad dzieci” i wiąże się z dramatyczną legendą. Według podań, dawno temu dwójka dzieci z pobliskiej farmy wybrała się w zimowy dzień do kościoła. Zamiast iść zwykłą ścieżką, postanowiły przejść przez naturalny kamienny most utworzony przez lawę. Lód i woda zrobiły jednak swoje – dzieci poślizgnęły się i spadły w rwący nurt wodospadu.
Zrozpaczona matka, by uchronić innych przed podobną tragedią, kazała zniszczyć kamienny most. Od tego czasu miejsce to nazwano Barnafoss – wodospad dzieci.
Dziś patrząc na spienioną, rwącą wodę przeciskającą się przez wąski skalny przesmyk, łatwo wyobrazić sobie, że dawna historia mogła zdarzyć się naprawdę. Barnafoss kontrastuje ze spokojnym sąsiadem Hraunfossar – tutaj przyroda pokazuje swoje dzikie, niebezpieczne oblicze.
…
PÓŁNOC
Hrútafjörður – brama na północ Islandii
Podróżując z Reykjavíku w stronę północy, pierwszym charakterystycznym miejscem na trasie Ring Road jest Hrútafjörður. Ten długi fiord, którego nazwa oznacza dosłownie „Fiord Baranów”, przez wieki związany był z hodowlą owiec i spokojnym, wiejskim życiem Islandczyków. Dziś zachwyca podróżnych odbiciem gór w spokojnej tafli wody i widokiem, który symbolicznie otwiera drogę ku surowym krajobrazom północy.
a oprócz wszechobecnych owiec, nie tylko tutaj na pólnocy, ale rozproszonych na całej wyspie, w zimnych wodach Atlantyku, można spotkać inne przesympatyczne zwierzęta.
….
Hvítserkur to niezwykła bazaltowa skała wyrastająca z wód zatoki Húnaflói, której kształt przypomina smoka pijącego wodę. Według legendy był to troll, który skamieniał o wschodzie słońca.
Goðafoss – Wodospad Bogów
Goðafoss to jeden z najsłynniejszych wodospadów Islandii, szeroka kaskada o wysokości 12 metrów i rozpiętości około 30 metrów. Jego nazwa, „Wodospad Bogów”, wiąże się z legendą, według której w roku 1000, po przyjęciu chrześcijaństwa, lokalny wódz Þorgeir wrzucił do wody figury dawnych nordyckich bóstw. Od tej pory miejsce to stało się symbolem przemiany Islandii
Húsavík – stolica wielorybnictwa na Islandii
Húsavík to niewielkie, ale bardzo malownicze miasteczko położone nad zatoką Skjálfandi, które nazywane jest stolicą wielorybnictwa. Swoją drogą ciekawe, czy jedno z dań, które pochłonąłem w stolicy nie pochodziło właśnie z okolic-:)
To właśnie stąd można wyruszyć w rejs, podczas których można zobaczyć humbaki, orki czy płetwale. Húsavík słynie także z kolorowej zabudowy portowej, pięknej drewnianej świątyni Húsavíkurkirkja i muzeum wielorybnictwa. Okolica obfituje w dziką przyrodę – od maskonurów po malownicze klify.
…
Jökulsárgljúfur – kanion lodowcowej rzeki
Jökulsárgljúfur to ogromny kanion, przez który płynie rzeka Jökulsá á Fjöllum, niosąca wody z największego islandzkiego lodowca Vatnajökull. Na jego terenie znajdują się jedne z najbardziej widowiskowych miejsc na północy wyspy. To część Parku Narodowego Vatnajökull, gdzie surowe krajobrazy, wulkaniczne formacje i wodospady tworzą jedno z najbardziej imponujących zakątków Islandii.
——> vatnajokulsthjodgardur.is
PÓŁNOC-WSCHÓD
Mývatn – jezioro much i lawowych krajobrazów
Mývatn słynie z niezwykłej przyrody – pól lawowych, pseudo-kraterów i bogatego życia ptaków. Ale dla mnie pierwsze skojarzenie to… chmary muszek. To właśnie tutaj, zaraz po wyjściu z samochodu, otoczyła mnie cała chmura brzęczących owadów. Po tej wizycie kupiłem kapelusz z siatką na twarz – obowiązkowe wyposażenie podróżnika nad Mývatn. I choć od tamtej pory nie spotkałem już nigdzie takiej ilości muszek, kapelusz leży w mojej specjalnej podróżniczej szufladzie i czeka na powrót nad to jezioro.
Námafjall – góra buchająca siarką
Námafjall to góra położona tuż obok jeziora Mývatn, pełna aktywności geotermalnej. Jej zbocza otulone są zapachem siarki, a ziemia oddaje więcej kolorów Islandii: żółć, czerwień i pomarańcz. To miejsce wygląda jak z innej planety – para unosi się z fumaroli, a gorące błotne źródła bulgoczą u stóp góry. Stojąc na grzbiecie Námafjall, można poczuć, że Islandia oddycha dosłownie pod stopami.
Hverir – błotne piekło u stóp Námafjall
Hverir, zwane też Hverarönd, to jedno z najbardziej surrealistycznych miejsc w całej Islandii. Bulgoczące błotne pola, syczące fumarole i intensywny zapach bardzo dojrzałych zbuków sprawiają, że krajobraz wygląda jak żywcem przeniesiony z innej planety. Kolory ziemi – od żółci i pomarańczy po czerwień i szarość – mieszają się tu z unoszącą się parą, tworząc scenerię, która robi ogromne wrażenie, ale i przypomina, jak potężne i żywe są siły drzemiące pod powierzchnią wyspy.
…
INTERIOR
Po odkryciu geotermalnych cudów okolic Mývatn – bulgoczących pól Hverir i buchających fumaroli u stóp Námafjall – ruszam dalej na wschód. Trasa prowadzi w stronę jeziora Lagarfljót i miasta Egilsstaðir, oddalonego o około 170 km od Mývatn. To tutaj zaczyna się szlak do jednego z najbardziej spektakularnych wodospadów Islandii – Hengifoss. Ale najpierw przystanek przy Litlanesfoss.
….
Litlanesfoss
Litlanesfoss to niezwykły wodospad położony na szlaku prowadzącym do słynnego Hengifoss. Choć często traktowany tylko jako „przystanek po drodze”, sam w sobie robi ogromne wrażenie – otaczają go strzeliste bazaltowe kolumny, które wyglądają jak gigantyczne organy wyrzeźbione w skale. To doskonałe miejsce aby poczuć potęgę islandzkiej natury, która potrafi tworzyć dzieła sztuki o wiele doskonalsze niż ludzkie ręce.
Hengifoss
Hengifoss to trzeci co do wysokości wodospad Islandii (ok. 128 m), słynący z unikalnych czerwonych pasów widocznych w skałach wokół kaskady. To osady gliny i popiołów wulkanicznych, które przez tysiące lat przeplatały się z kolejnymi warstwami bazaltu, tworząc niezwykły geologiczny zapis dziejów wyspy. Sam szlak do wodospadu jest malowniczy – prowadzi przez dolinę z Litlanesfoss po drodze – a widok spadającej wody na tle kontrastujących skał to jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc we wschodniej Islandii.
Vatnajökull – lodowy gigant Islandii
Vatnajökull to największy lodowiec Islandii i jednocześnie całej Europy – jego powierzchnia to ponad 8 tys. km², czyli niemal 8% całego kraju. Ogromna masa lodu kryje w sobie aktywne wulkany, potężne rzeki lodowcowe i jaskinie lodowe, które zimą mienią się odcieniami błękitu niczym kryształy. Z jęzorów Vatnajökull spływają lodowcowe rzeki, które ukształtowały jedne z najpiękniejszych islandzkich kanionów i wodospadów. To miejsce najlepiej pokazuje kontrast „ognia i lodu” – esencję Islandii.
WIDELEC
Islandzka kuchnia to opowieść o surowej przyrodzie i kreatywności mieszkańców, którzy przez wieki musieli korzystać z tego, co dawała im wyspa – ryb, jagnięciny i nabiału. Dziś obok tradycyjnych potraw, takich jak suszona ryba harðfiskur czy jagnię pieczone na torfie, znajdziemy też specjały dla odważnych – fermentowanego rekina hákarl czy potrawy z maskonura. Ale Islandia to również doskonałe zupy rybne, świeże owoce morza, a w nowszej wersji – burgery z jagnięciny czy rabarbarowe desery. To kuchnia prosta, ale pełna charakteru, tak jak sama wyspa.
Powyższych specjałów ani nie miałem okazji zobaczyć, ani tym bardziej spróbować – i pytanie, czy w ogóle starczyłoby mi odwagi, choć znając siebie:-)
Zamiast tego sięgnąłem po dwa islandzkie klasyki. Pierwszy z nich rozsławił na cały świat Bill prezydent Clinton – hot-dog prosto z budy z jego, i wieloma innymi sławnymi osobami, zdjęciem.
…
Trochę kontrowersyjnie, ale nie mogłem się oprzeć…
Milky whale, czyli płetwal karłowaty – tym razem nie w Atlantyku, ale na moim talerzu.
Dla ciekawych smaku: wygląda i smakuje jak wołowina, dopóki jest ciepłe. Kiedy wystygnie – zmienia konsystencję i staje się dość gumowate.
…
Nie tylko na talerzu w restauracji – płetwal karłowaty trafia też do sklepów w formie gotowych szaszłyków. Dla Islandczyków to część tradycji kulinarnej, chociaż w ostatnich latach temat wywołuje coraz więcej kontrowersji. Na szczęście wielorybie mięso nie jest codziennym daniem mieszkańców.
Tradycji musi stać się zadość, więc dołączam przepis na jedno z tradycyjnych, islandzkich dań:
…
Hákarl – przysmak (albo wyzwanie) Islandii
Składniki:
- mięso rekina grenlandzkiego (najczęściej trzon lub brzuch)
- cierpliwość i mocne nerwy
Przygotowanie:
1. Świeżego rekina kroi się na większe kawałki i zakopuje w ziemi lub specjalnych skrzyniach z żwirem.
2. Obciążenie – na mięso kładzie się ciężkie kamienie, które wyciskają toksyczne płyny z ciała rekina
(świeże mięso jest trujące, bo zawiera duże ilości mocznika i tlenku trimetyloaminy).
3. Czas fermentacji – mięso leży tak przez kilka tygodni (tradycyjnie 6–12, zależnie od pory roku).
4. Po fermentacji rekin trafia na suszarnie, gdzie wisi jeszcze kilka miesięcy, aż nabierze
charakterystycznego, intensywnego zapachu amoniaku i gumowej konsystencji.
5. Gotowe mięso kroi się w kostkę i podaje zwykle z kieliszkiem brennivínu (islandzkiej wódki kminkowej),
żeby odważyć się przełknąć.
Smacznego!!!
dajcie znać w komentarzach jak wyszło:-)
Taka oto Islandia – kilkanaście dni i około 1300 km, a po drodze widoki, których próżno szukać gdzie indziej. Kolory z pełnej palety barw, cuda naziemne, podziemne i wręcz księżycowe. To wyspa pełna niespodzianek, achów i ochów. Dla tych, którzy szukają dzikości – jak ja, wytchnienia – jak ja, i niczym niezmąconej ciszy pod północnym niebem – również jak ja, deszczu może mniej (zwłaszcza w podróży z namiotem) to polecam – tutaj czeka prawdziwa przygoda.
Wszystkie zdjęcia pochodzą z prywatnych zbiorów i są wyłącznie moją własnością.
Zgodnie z przepisami prawnymi, bez wyraźnej zgody autora zabronione jest kopiowanie, rozpowszechnianie lub cytowanie w całości lub części treści tekstu i zdjęć
Na wszelkie pytania odpowiem bardzo chętnie w komentarzu lub mailowo.
Podróż odbyła się w czasach, kiedy na Islandii mówiło się jeszcze po islandzku, czyli dawno
![]()
Zobacz również
Stambuł – krótki spacer po historycznych zakamarkach
1 grudnia 2024
Krótka podróż dookoła ćwiartki świata – cz. 2
7 kwietnia 2018





































































