Ameryka Południowa

Smaki Ekwadoru, czyli świnka na równiku

Ekwador,
República del Ecuador,

w zachodniej części Ameryki Południowej, z Cotopaxi, najwyższym czynnym wulkanem na ziemi, Oceanem Spokojnym, lasem amazońskim, a przede wszystkim Archipelagiem Galapagos i jak sama nazwa wskazuje z równikiem, a nawet dwoma…

Państwo jest regularnie okrawane przez Peru, a mimo to nie traci swojej radości, wiary i spokoju, popracować można, ale wierzyć w Boga i jeść to już trzeba.

W pierwszej części fotorelacji, Ekwador kontynentalny, na Galapagos będzie miejsce w drugiej części.

Te invito cordialmente!!

PLECAK

Quito, a dokładnie San Francisco de Quito, oczywiście na cześć św. Franciszka, bo tak jak wszystko co ważne w Ameryce Południowej ma swojego świętego patrona,

stolica, drugie największe miasto w Ekwadorze, gdzie dwa miliony sześćset tysięcy Quitończyków na wysokości 2700 – 2800 metrów, żyje, pracuje, zajada się w tysiącach barów, garkuchni i restauracji lokalnych i z całego świata, i oczywiście modli się, przede wszystkim do Matki Boskiej uskrzydlonej, która łaskawie spogląda na miasto z góry

albo ciężarnej….

Stare miasto zostało, jako pierwsze w 1978 roku, w całości wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, kilka miesięcy później dołączyła starówka Krakowa…

Ale tak jak zawsze, to co najlepsze w danym państwie ukrywa się poza wielkimi metropoliami, w Ekwadorze jest to między innymi dżungla amazońska.

Kilka widoczków z tego cudownego ekosystemu.

to jest korzeń….
korzenie wyrastają wysoko ponad ziemią, aby jak już dotrą do ziemi tworzyć podpory chroniące przed skutkami silnego wiatru, ale niejednej pani może się zrobić gorąco na taki widok…

Lasy które porastają góry Ekwadoru nazywane są lasami mglistymi, a to dlatego, że

mgła wiecznie unosi się na drzewami

a że góry są wszędzie

Cotopaxi, jeden z najwyższych czynnych wulkanów na ziemi, 5897 m n.p.m. skromność nie pozwala mi się pochwalić, że dotarłem na 4867 m n.p.m. co jest moim osobistym rekordem, oczywiście punkt startowy znajduje się dosyć wysoko, ale sama cyfra robi ( przynajmniej dla człowieka nieprzepadającego za górami, tak jak ja ) ogromne wrażenie, brak tlenu zastępuje się cukierkami z koki…
Park Narodowy Cotopaxi

Tak jak już wspomniałem w Ekwadorze znajduje się środek ziemi, a nawet dwa, oddalone od siebie o 300 m. i chyba nie jest ważne to, gdzie znajduje się tak na prawdę równik, a ile pieniędzy można wyciągnąć z kieszeni turystów, prezentując wątpliwe sztuczki….

jak na przykład to, w której jajko stoi na sztorc, lub z ruchem wirowym wody….

Ekwadorczycy i ich zajęcia

WIDELEC

Kuchnia ekwadorska ma kilka smaczków i specyficznych dań, przede wszystkim owoce i warzywa, które są zawsze świeże i pełne aromatu, ale mięsa, oprócz jednego narodowego dania, nie potrafią zrobić…
Miejsc gdzie można zjeść jest bez liku
poczynając od restauracji z historią i okraszonych legendami, w historycznych budynkach Quito

czy też
szybkich barów, które pojawiają się późnym popołudniem i nigdy nie narzekają na brak zainteresowania

lub prymitywnych garkuchi, w których miłe panie na szybko przygotują na ciepło kukurydzę, lub inne specjały


w restauracji zjemy ekwadorski rosół, obowiązkowo z kawałkiem kukurydzy i zawsze doprawiany pikantnym sosem aji
na drugie danie podadzą nam wołowinę, wieprzowinę, lub kurczaka, najczęściej z ryżem i warzywami, jednak aby pogryźć mięso trzeba mieć zapasową szczękę….
a na deser możemy wypić jugo de… i tysiąc wyborów, owoce są zawsze świeże i bardzo aromatyczne, lub zasmakować w colada morada, czyli odpowiednik naszego kisielu, przygotowany z mąki kukurydzianej i w zależności od gospodyni z  naranjillą, papają, ananasem, lub  truskawką andyjską czy mortinios, czyli  odpowiednikiem borówki

bardzo smaczne, podawane na gorąco

można także spróbować ryby, czy mięsa, grillowanych i podawanych zawinięte w liść bananowy
dla szukających ekstremalnych doznań są larwiątka, surowe, lub smażone, jak kto lubi….

jednak daniem narodowym Ekwadoru są:

świnki morskie, grillowane, smażone, podawane w całości, w ćwiartkach czy połówkach, trzymane w domach, (tuczone na niedzielę), bardzo słone i mało treściwe i aby tak naprawdę można było się najeść, trzeba by wciągnąć całą przemiłą rodzinkę

a na to wszystko pilznera i życie jest znowu piękne….

Podróż odbyła się w listopadzie 2018 roku i tyle…. Ameryka Południowa jak dotychczas nie przekonała mnie w pełni do siebie, będę tam wracał, bo zapewne ma jeszcze bardzo dużo do zaoferowania, ale szczerze, nie czuję tej iskierki, którą powinno się czuć, kiedy człowiek jest 11 tyś km od domu, w całkiem innym świecie, innej kulturze i wśród innych ludzi. Jest miło i co, hmm właśnie nie wiem:)

Wszystkie zdjęcia pochodzą z prywatnych zbiorów i są wyłącznie moją własnością.
Bez mojej zgody kopiowanie, rozpowszechnianie czy cytowanie całości czy części teksu i zdjęć jest zabronione.
Na wszelkie pytania odpowiem bardzo chętnie w komentarzu lub mailowo.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *