Argentyna – steki, Malbec, Patagonia i koniec świata
Argentyna pachnie dymem z parrilli, smakuje Malbekiem i brzmi jak wiatr nad Patagonią.
To kraj kontrastów – od gorących ulic Buenos Aires, przez kolorową La Bocę i nocne rytmy murgi, aż po lodowce, pingwiny i surową ciszę końca świata.
Podróż przez Argentynę była dokładnie taka jak ten kraj – momentami chaotyczna, czasami dzika, ale absolutnie niezapomniana.
PLECAK

- Buenos Aires – europejska dusza Ameryki Południowej
- Ślad polski w Argentynie
- Droga na południe – Patagonia zaczyna się od przestrzeni
- Perito Moreno – lodowiec, który żyje
- Cueva de las Manos
- Ushuaia i Kanał Beagle – prawdziwy koniec świata
- Argentyna smakuje ogniem i Malbekiem
Buenos Aires – europejska dusza Ameryki Południowej
Buenos Aires to stolica i największe miasto Argentyny, a zarazem jedno z najbardziej fascynujących miast Ameryki Południowej.
Suche fakty i podstawowe informacje znajdziecie tutaj → Buenos Aires
Mnie Buenos Aires zachwyciło przede wszystkim swoim niepowtarzalnym klimatem. Miasto żyje własnym rytmem – trochę chaotycznym, ale jednocześnie niezwykle autentycznym. Na ulicach niemal wszędzie widać mieszkańców z termosami i kubkami yerby, a wieczorami place oraz uliczki wypełniają dźwięki tanga, którego bardzo chciałbym się nauczyć 🙂
Do tego dochodzi temperatura, którą po prostu uwielbiam, energia miasta oraz historia wyczuwalna niemal na każdym kroku – od kolonialnych budynków, przez klimatyczne kawiarnie, aż po miejsca związane z polityką, emigracją i kulturą Argentyny. Buenos Aires jest jednym z tych miast, które trudno opisać kilkoma zdaniami, bo najlepiej poznaje się je powoli, spacerując bez planu i chłonąc jego atmosferę.
La Boca
Każdy odwiedzający Buenos Aires prędzej czy później trafia do
La Boca – jednej z najbardziej charakterystycznych dzielnic Argentyny.
To właśnie tutaj przez lata mieszkali imigranci i robotnicy portowi, którzy stworzyli wyjątkowy klimat tego miejsca. La Boca zachwyca kolorowymi domami, malowanymi niegdyś resztkami farb ze stoczni, oraz wszechobecną atmosferą tanga. W wielu miejscach nie trzeba nawet wchodzić do środka, ponieważ pokazy tańca odbywają się bezpośrednio na ulicach i tarasach restauracji.
Sercem dzielnicy jest słynne
Caminito – najbardziej kolorowa ulica Buenos Aires i jedno z najczęściej fotografowanych miejsc w mieście.
La Boca to również dom legendarnego klubu
Boca Juniors, jednego z najbardziej utytułowanych i najważniejszych klubów piłkarskich na świecie. Klub został założony 3 kwietnia 1905 roku przez grupę pięciu włoskich imigrantów, pochodzących głównie z Genui. Do dziś piłka nożna jest tutaj czymś znacznie większym niż sport – to część lokalnej tożsamości i codziennego życia mieszkańców Buenos Aires.
…

…
Recoleta i historia Argentyny
Z kolorowej, głośnej i pełnej tańca La Boki przenosimy się do zupełnie innego świata. Buenos Aires pokazuje nam swoje drugie oblicze – eleganckie, spokojniejsze i zdecydowanie bardziej europejskie.
W samym sercu miasta znajduje się
Cementerio de la Recoleta – jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w całej Argentynie.
To kamienne miasto. Wąskie alejki otoczone monumentalnymi mauzoleami, marmurowe rzeźby, bogato zdobione grobowce i historia ukryta niemal za każdymi drzwiami sprawiają, że Recolecie trudno porównać do jakiegokolwiek innego cmentarza.
To właśnie tutaj znajduje się grób
→ Eva Perón,
znanej na całym świecie jako Evita – jednej z najważniejszych i najbardziej charyzmatycznych postaci w historii Argentyny. Jej grób, mimo że znacznie skromniejszy niż wiele otaczających go mauzoleów, każdego dnia przyciąga tłumy odwiedzających z całego świata.
Recoleta jest jednak czymś więcej niż tylko miejscem spoczynku słynnych postaci. To miejsce, które doskonale pokazuje charakter Buenos Aires – miasta pełnego kontrastów, gdzie obok ulicznego tanga, kolorowych dzielnic i piłkarskich emocji istnieje również świat wielkiej historii, sztuki i dawnej arystokracji.
…
…
Plaza de Mayo – polityczne centrum kraju
Plaza de Mayo to prawdziwe historyczne centrum Buenos Aires. To właśnie tutaj znajduje się polityczne i symboliczne serce Argentyny – miejsce najważniejszych wydarzeń historycznych, demonstracji i państwowych uroczystości.
Plac otaczają charakterystyczne kolonialne arkady, monumentalne budynki rządowe oraz słynna
Casa Rosada, czyli różowy pałac prezydencki. Co więcej, okolica ma bardzo oficjalny i reprezentacyjny charakter, dzięki czemu można poczuć atmosferę najważniejszych wydarzeń w historii kraju.
Szczególną uwagę przyciągają ceremonialne oddziały armii argentyńskiej w historycznych mundurach stylizowanych na XIX wiek. Wysokie czaka, czerwone epoletki oraz ceremonialne szable sprawiają, że żołnierze przypominają europejskie gwardie z czasów napoleońskich.
…
…
Tuż obok placu znajduje się również
Buenos Aires Metropolitan Cathedral. W jej wnętrzu spoczywa
José de San Martín – narodowy bohater Argentyny i jedna z najważniejszych postaci w historii walk o niepodległość Ameryki Południowej.
Plaza de Mayo to jednak nie tylko piękna architektura i historia państwa. To również miejsce bardzo ważne dla współczesnej historii Argentyny.
W czasie wojskowej dyktatury rządzącej krajem w latach 1976–1983 tysiące ludzi zostało porwanych i zaginęło bez śladu. Właśnie tutaj od końca lat 70. protestowały
Mothers of the Plaza de Mayo – matki i żony osób zaginionych podczas rządów junty wojskowej pod wodzą generała
→ Jorge Rafael Videla
Kobiety od lat domagają się informacji o losie swoich dzieci, mężów i bliskich. Do dziś białe chusty namalowane na placu pozostają symbolem pamięci, odwagi i walki o prawdę.
…
…
Buenos Aires od samego początku zachwycało swoją energią, historią i niezwykłą atmosferą. Jednak dopiero wieczorem miasto pokazało swoje najbardziej żywiołowe i kolorowe oblicze. Muzyka, taniec, światła i tłumy ludzi bawiących się na ulicach sprawiły, że trafiliśmy w sam środek prawdziwego argentyńskiego święta.
Argentyński karnawał w Buenos Aires
…
Karnawał w Argentynie obchodzony jest głównie w lutym, tuż przed rozpoczęciem Wielkiego Postu. W tym czasie w wielu miastach organizowane są parady, koncerty i uliczne festiwale, jednak Buenos Aires ma swój własny, wyjątkowy styl świętowania.
Najważniejszym elementem są właśnie występy grup Murga – widowisk łączących taniec, muzykę, teatr uliczny oraz rytmiczne bębny. Tancerze występują w niezwykle kolorowych kostiumach pełnych cekinów, piór i błyszczących ozdób, a całe wydarzenie ma niesamowitą energię i latynoski klimat.
Co ciekawe, argentyński karnawał jest znacznie bardziej lokalny i autentyczny niż komercyjne widowiska znane z Brazylii. Wiele pokazów odbywa się bezpośrednio na ulicach poszczególnych dzielnic, dzięki czemu mieszkańcy i turyści bawią się wspólnie praktycznie do późnej nocy.
…
Ślad polski w Argentynie
…
Buenos Aires ma także polski ślad, i to bardzo wyjątkowy. To właśnie tutaj przez ponad 20 lat mieszkał
→ Witold Gombrowicz
— jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy XX wieku.
Autor „Ferdydurke” przypłynął do Argentyny w 1939 roku na pokładzie transatlantyku „Chrobry”. Początkowo miał to być jedynie krótki wyjazd. Jednak wybuch II wojny światowej sprawił, że zdecydował się pozostać w Buenos Aires.
Przez lata mieszkał skromnie, pracował między innymi w banku i obserwował codzienne życie miasta. To właśnie Argentyna stała się tłem dla wielu jego przemyśleń, dzienników i literackich inspiracji.
Spacerując po Buenos Aires, można odnaleźć miejsca związane z pisarzem. Jednym z nich jest kamienica przy ulicy Venezuela 615, gdzie dziś znajduje się tablica upamiętniająca Gombrowicza. Dla polskiego turysty to dość niezwykłe uczucie — znaleźć nazwisko jednego z najważniejszych polskich pisarzy tysiące kilometrów od domu.
Buenos Aires w tamtym czasie było miastem pełnym emigrantów, artystów i ludzi szukających nowego początku. Być może właśnie dlatego Gombrowicz odnalazł tutaj własny świat — trochę chaotyczny, trochę melancholijny, ale jednocześnie niezwykle inspirujący.
…
Droga na południe – Patagonia zaczyna się od przestrzeni
…
Patagonia to kraina, która od zawsze oddziaływała na mnie swoją magią. To ogromna kraina rozciągająca się na południu Argentyny i Chile, pełna surowych krajobrazów, potężnych gór, lodowców oraz stepów ciągnących się aż po horyzont.
Już od pierwszych chwil Patagonia robi niesamowite wrażenie. Z jednej strony można zobaczyć ośnieżone szczyty Andów, a z drugiej ogromne jeziora o intensywnie turkusowym kolorze. Do tego dochodzi wszechobecny wiatr, który stał się wręcz symbolem tego regionu.
Patagonia zachwyca jednak nie tylko krajobrazami. To również miejsce, gdzie natura nadal wydaje się dzika i nieokiełznana. Spotkać tutaj można flamingi, guanako, lwy morskie, pingwiny, a nawet kondory szybujące nad górami.
Patagonia kojarzy się przede wszystkim z trekkingiem i Parkiem Narodowym Los Glaciares. I trudno się dziwić, ponieważ właśnie tutaj znajduje się słynny lodowiec Perito Moreno — jeden z najbardziej spektakularnych lodowców świata.
Co ciekawe, Patagonia ma także swoją niezwykłą historię. To właśnie tutaj przez tysiące lat żyli rdzenni mieszkańcy Ameryki Południowej, pozostawiając po sobie między innymi tajemniczą Cueva de las Manos, czyli Jaskinię Dłoni.
Patagonia to miejsce, które trudno opisać jednym zdjęciem czy krótkim tekstem. To raczej przestrzeń, klimat i poczucie wolności, które pozostają w sercu jeszcze długo po powrocie.
…
Bariloche – brama do Patagonii
Dla wielu to właśnie
→ San Carlos de Bariloche
staje się początkiem przygody z Patagonią. Miasto położone nad jeziorem Nahuel Huapi, otoczone górami Andów, wygląda bardziej jak alpejski kurort niż typowe miasto Ameryki Południowej.
…
…
Bariloche słynie przede wszystkim z niezwykłych krajobrazów, trekkingów i czekolady, którą można znaleźć niemal na każdym kroku. Jednak to właśnie stąd wielu rozpoczyna podróż dalej na południe Argentyny — w stronę lodowców, stepów i bezkresnych przestrzeni Patagonii.
…
Już sam przyjazd do Bariloche robi ogromne wrażenie. Turkusowe jeziora, ośnieżone szczyty i gęste lasy tworzą krajobrazy, które bardziej przypominają Norwegię lub Szwajcarię niż Argentynę. Co więcej, pogoda potrafi zmieniać się tutaj dosłownie z godziny na godzinę.
…
…
Bariloche jest także świetną bazą wypadową do odkrywania Parku Narodowego Nahuel Huapi oraz słynnej trasy Circuito Chico. To właśnie tutaj można po raz pierwszy naprawdę poczuć klimat Patagonii — chłodny wiatr, ogrom przestrzeni i naturę dominującą nad człowiekiem.
…
…
Park Narodowy
→ Nahuel Huapi
to najstarszy park narodowy Argentyny i jedno z najpiękniejszych miejsc północnej Patagonii. Turkusowe jeziora, gęste lasy i ośnieżone szczyty Andów sprawiają, że okolice Bariloche sprawiają, że można zapomnieć, że jest się na krańcu świata.
…
…
Najlepiej po Patagonii podróżuje się autobusami dalekobieżnymi — to przygoda sama w sobie. Autobusy są bardzo dobrze wyposażone: mają rozkładane fotele, mini kuchnie i łazienki, dzięki czemu są przygotowane na wielogodzinne trasy i chwile drzemki w drodze. Jednak największe wrażenie robią widoki za oknem. Czasami przez setki kilometrów nie widać nic poza stepem, górami i płotami samotnych estancias — ogromnych argentyńskich rancz rozsianych pośród bezkresnych pustkowi.
Argentyńskich kowbojów nazywa się gauchos i do dziś są oni jednym z symboli Patagonii oraz życia na południowoamerykańskich równinach.
…
…
Jeżeli nie widać ludzi — a tych w Patagonii rzeczywiście trudno spotkać — to przynajmniej od czasu do czasu pojawiają się zwierzęta. Najczęściej na stepach można zobaczyć guanako, czyli dzikich kuzynów lamy, które stały się jednym z symboli południowej Argentyny. Zwierzęta te doskonale przystosowały się do surowego klimatu Patagonii i często spokojnie pasą się przy drogach lub w pobliżu samotnych estancias.
Co ciekawe, guanako od wieków były ważnym elementem życia rdzennych mieszkańców tych terenów. Obecnie polowania są mocno ograniczone, jednak część lokalnych społeczności indiańskich nadal posiada specjalne pozwolenia związane z dawnymi tradycjami i kulturą regionu, więc niestety nie było mi dane zapoznać się z nimi z perspektywy talerza 🙂
…
…
i takie ptaszyska, których niestety nie rozróżniam
…
Argentyna na końcu świata – południe Patagonii
Im dalej na południe Argentyny, tym bardziej Patagonia pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Najpierw pojawiają się bezkresne stepy i samotne estancias, później wysokie góry, lodowce oraz turkusowe jeziora. Co chwilę krajobraz zmienia się całkowicie, dlatego podróż przez Patagonię przypomina nieustanną wyprawę przez różne światy. Właśnie ta zmienność sprawia, że Patagonia tak mocno zostaje w pamięci.
…
El Chaltén – stolica trekkingu
El Chaltén to niewielkie miasteczko położone u stóp Andów, które uchodzi za trekkingową stolicę Argentyny. To właśnie stąd najlepiej podziwiać monumentalne szczyty Fitz Roy i Cerro Torre. Dodatkowo niemal każdy szlak prowadzi tutaj przez dziką naturę, lodowcowe jeziora i surowe patagońskie doliny. Nawet krótki spacer potrafi zamienić się w widokową przygodę.
…
…
Rio Mayo i patagońskie pustkowia
Z kolei okolice Rio Mayo pokazują zupełnie inne oblicze Patagonii. Dominują tutaj suche stepy, silny wiatr oraz ogromne przestrzenie ciągnące się aż po horyzont. Co ważne, właśnie w takich miejscach najlepiej czuć skalę południowej Argentyny. Drogi wydają się nie mieć końca, a samotne rancza i stada guanako tylko podkreślają dzikość tego regionu.
…
…
Salto del Agrio – kolorowy cud Patagonii
Patagonia potrafi zaskakiwać kolorami. Jak wodospad Salto del Agrio w prowincji Neuquén. Intensywnie czerwone skały, żółte minerały i turkusowa woda tworzą tutaj niemal surrealistyczny krajobraz. Co więcej, miejsce nadal pozostaje stosunkowo mało znane, dzięki czemu można poczuć prawdziwy kontakt z naturą i ciszą Andów.
…
…
Valle Encantado – zaczarowana dolina
W drodze przez północną Patagonię trudno również ominąć Valle Encantado, czyli Zaczarowaną Dolinę. Charakterystyczne skały o niezwykłych kształtach od lat pobudzają wyobraźnię podróżników. Ponadto lokalne legendy mówią o duchach i tajemniczych historiach związanych z tym miejscem. Nic więc dziwnego, że dolina wygląda momentami jak naturalna scenografia filmu fantasy.
…
…
Ventisquero Negro – czarny lodowiec
Jednym z niezwykłych miejsc Patagonii jest również Ventisquero Negro, czyli Czarny Lodowiec znajdujący się w okolicach Bariloche. Lodowiec zawdzięcza swój ciemny kolor osadom skalnym i pyłowi niesionemu przez góry. Dzięki temu wygląda zupełnie inaczej niż klasyczne błękitne lodowce kojarzone z Patagonią. Widok ciemnego lodu otoczonego zielonym lasem robi ogromne wrażenie.
…
…
Patagonia to jedna z tych części Argentyny, które trudno opisać kilkoma słowami, lub kilkoma zdjęciami. Z jednej strony są tutaj zielone lasy, jeziora i ośnieżone szczyty Andów, a z drugiej bezkresne stepy ciągnące się aż po horyzont. Co chwilę krajobraz zmienia się całkowicie, dlatego podróż przez Patagonię przypomina niekończącą się wyprawę przez różne światy.
Moja droga prowadziła przez Bariloche, Río Mayo, El Chaltén i wiele mniejszych miejsc rozsianych pośród pustkowia południowej Argentyny. Po drodze pojawiały się estancias, czyli ogromne argentyńskie rancza, stada guanako oraz samotne drogi znikające gdzieś daleko wśród stepów, oraz poczucie wolności. Dodatkowo niemal każdego dnia towarzyszył nam silny patagoński wiatr, na którym można się wręcz położyć, a który jest tutaj równie charakterystyczny jak same góry.
Perito Moreno – lodowiec, który żyje
…
Perito Moreno to ogromna ściana błękitnego lodu znajdująca się w Parku Narodowym Los Glaciares, a wrażenie robi już z daleka, jednak prawdziwe emocje pojawiają się dopiero wtedy, gdy słychać trzask pękającego lodu i do jeziora wpadają wielotonowe bryły.
Co ciekawe, Perito Moreno jest jednym z niewielu lodowców na świecie, który wciąż pozostaje aktywny i nie wycofuje się w takim tempie jak większość lodowców na Ziemi. Dzięki temu można obserwować nieustanny ruch lodowej ściany, która momentami osiąga nawet 70 metrów wysokości ponad taflą jeziora Argentino.
Perito Moreno to naprawdę fragment innego świata.
…
…
Cueva de las Manos
…
Pośród pustkowia argentyńskiej Patagonii, daleko od dużych miast i popularnych turystycznych szlaków, ukrywa się jedno z najbardziej niezwykłych miejsc Ameryki Południowej –
→ Cueva de las Manos,
czyli Jaskinia Dłoni. Znajduje się ona w prowincji Santa Cruz, nad malowniczym kanionem rzeki Río Pinturas, pomiędzy miejscowościami Perito Moreno i Bajo Caracoles. Wizyta tutaj nagle przenosi człowieka o kilka tysięcy lat wstecz.
Nazwa miejsca nie jest przypadkowa. Ściany jaskini pokrywają setki odbitych dłoni, które powstały nawet ponad 9–10 tysięcy lat temu. Co ciekawe, większość z nich to lewe dłonie. Archeolodzy przypuszczają, że ich twórcy przykładali rękę do skały, a następnie rozpylali barwnik przez wydrążone kości, tworząc coś w rodzaju prehistorycznego aerografu. Oprócz dłoni można zobaczyć również sceny polowań, sylwetki guanako, ptaków oraz abstrakcyjne symbole.
Kilka ciekawostek o jaskini
Cueva de las Manos została wpisana na listę UNESCO w 1999 roku.
to jedno z najstarszych i najlepiej zachowanych stanowisk sztuki naskalnej w Ameryce Południowej.
Jaskinia leży wysoko nad kanionem Río Pinturas, a samo otoczenie robi równie duże wrażenie jak malowidła.
Guanako widoczne na malowidłach można spotkać również dzisiaj podczas podróży przez Patagonię.
Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego pradawne ludy nie rysowały w jaskiniach zboża, marchewki albo kapusty, tylko samo mięcho? hmmmm ciekawe 🙂
…
Ushuaia i Kanał Beagle – prawdziwy koniec świata
…
Podróż przez Argentynę powoli zbliża się do celu – do Ziemi Ognistej i miasta Ushuaia, uznawanego za najbardziej wysunięte na południe miasto świata. Co prawda Chilijczycy często przypominają, że jeszcze dalej na południe znajduje się Puerto Williams, jednak to przede wszystkim fort wojskowy, więc dla większości to właśnie Ushuaia pozostaje symbolicznym „końcem świata” i bramą do kolejnych wielkich wypraw.
A poza tym to w Ushuaia znajdziemy port pełen statków, restauracje, klimatyczne puby – Irish Pub, mój ulubiony w tym miejscu – oraz przede wszystkim jednostki wypływające na rejsy po kanale Beagle i ekspedycje na Antarktydę (mój kolejny cel – już niedługo)
Jednak zanim dotrzemy do Ushuaia, trzeba pokonać jeszcze jedną legendę południowej Ameryki – Cieśninę Magellana. To właśnie podczas wyprawy Ferdynanda Magellana europejscy żeglarze zauważyli liczne ognie rozpalone na brzegach przez miejscowych mieszkańców. Od tych płomieni cały region otrzymał później nazwę Ziemia Ognista.
Co ciekawe, sama nazwa Ushuaia również wywodzi się z języka rdzennych mieszkańców. Oznacza „zatokę u krańca” albo „zatokę na końcu świata”. Trudno o bardziej trafne określenie. Dalej na południe znajduje się już Isla Navarino, a później pozostaje tylko bezkres lodu, oceanu i Antarktyda. A na mapie wygląda to zaskakująco blisko.
…
…
Oprócz dwunożnych mieszkańców, którzy zdecydowali się zamieszkać w Ushuaia — bo przecież to już dalej niż Bieszczady! — można spotkać tutaj całe grupy innych, równie sympatycznych lokalsów.
Cieśnina Beagle to jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w Patagonii do obserwacji dzikiej przyrody. Można spotkać tutaj oczywiście pingwiny magellańskie, które zakładają swoje kolonie na wyspach rozsianych po okolicy. Oprócz nich występują również pingwiny białobrewe, chociaż są one znacznie rzadszym widokiem. Jednak równie dużą atrakcją są lwy morskie odpoczywające na skałach i niewielkich wysepkach rozsianych po wodach Cieśniny Beagle.
Zasłyszałem też ciekawą, choć niepotwierdzoną historię o pingwinach magellańskich. Podobno niewielka grupa licząca pięć lub sześć osobników co roku wyruszała na północ Argentyny i zawsze wracała dokładnie w to samo miejsce. Z czasem miały zaprzyjaźnić się z pewnym człowiekiem, a później podobno wracały tam już niemal jak na swoje małe, pingwinie wakacje.
…
…
Nad wodą nieustannie krążą również ptaki morskie. Bardzo często można zobaczyć majestatyczne kormorany, albatrosy oraz mewy południowe. Czasami nad górami Ziemi Ognistej pojawiają się także potężne kondory szybujące wysoko nad krajobrazem Patagonii.
Dodatkowo, przy odrobinie szczęścia, w wodach Cieśniny Beagle można wypatrzyć także delfiny lub nawet wieloryby. Delfiny udało mi się zobaczyć, natomiast wieloryby tym razem postanowiły zachować dla siebie odrobinę tajemnicy.
…
…
…
…
…
…
Mała ciekawostka do zdjęcia kormorana:
takie rozłożone skrzydła to bardzo charakterystyczne zachowanie kormoranów. Ich pióra nie są całkowicie wodoodporne jak u wielu innych ptaków, dlatego po nurkowaniu często stoją i „suszą się na wietrze”.
…
WIDELEC
Argentyna smakuje ogniem i Malbekiem
…
Jeśli ktoś myśli, że Argentyna to tylko tango, piłka nożna i lodowce Patagonii, to po kilku dniach podróży szybko odkrywa jeszcze jedną narodową pasję – jedzenie. A dokładniej: mięso. Dużo mięsa. Naprawdę dużo.
Już pierwsza wizyta w restauracji potrafi wywołać lekkie zdziwienie. W Europie stek o wadze 200–250 gramów jest całkiem solidną porcją. W Argentynie taka wielkość wygląda momentami jak pozycja z dziecięcego menu. Standardowe porcje wołowiny często zaczynają się od 400–600 gramów, a nikogo nie dziwi, gdy na stół trafia jeszcze większy kawałek mięsa.
I nie bierze się to z przypadku. Argentyna od wieków żyje hodowlą bydła. Ogromne przestrzenie pampy, czyli niekończących się trawiastych równin, stworzyły idealne warunki do wypasu. Większość argentyńskiego bydła przez dużą część życia żywi się naturalną trawą, dzięki czemu mięso jest bardziej zwarte, mniej tłuste i ma bardzo charakterystyczny smak.
Co ciekawe, w Argentynie szczególnie ceniona jest wołowina pochodząca od młodych sztuk bydła – często tak zwanych novillo, czyli młodych byków lub wołów. To właśnie one dają mięso wyjątkowo delikatne i soczyste.
Jednak prawdziwą świętością nie jest sam stek, lecz asado – narodowy rytuał Argentyny. Trudno nazwać to zwykłym grillem. To bardziej rodzinne wydarzenie, które potrafi trwać kilka godzin. Mięso piecze się powoli nad drewnem lub żarem, a wokół ognia spotykają się rodzina i przyjaciele. Tutaj nikt się nie spieszy.
Na ruszcie można znaleźć:
Bife de chorizo – jeden z najsłynniejszych steków Argentyny, gruby i niezwykle soczysty,
Ojo de bife – odpowiednik rib-eye,
Costillas – żebra wołowe,
Morcilla – kaszanka,
Chorizo criollo – lokalna kiełbasa,
Mollejas – grasica cielęca, która dla wielu turystów jest największym kulinarnym zaskoczeniem.
…
I tutaj pojawia się kolejny bohater – Malbec. Chociaż szczep przywędrował kiedyś z Francji, to właśnie Argentyna zrobiła z niego prawdziwą gwiazdę. Szczególnie region Mendoza. Mocne czerwone wino idealnie pasuje do ogromnych steków i wieczornego siedzenia przy ogniu.
Ale nie samym winem człowiek żyje. W Patagonii można znaleźć również bardzo dobre piwa rzemieślnicze. Co ciekawe, wiele receptur przywieźli tutaj niemieccy i szwajcarscy osadnicy. W takich miejscach jak Bariloche można trafić na lokalne browary warzące piwa w stylu niemieckim, często z wodą pochodzącą z górskich źródeł.
I jeszcze coś obowiązkowego – chimichurri. Zielony sos z pietruszki, czosnku, oregano, oliwy i octu. Argentyńczycy potrafią dodawać go niemal do wszystkiego.
…
Mini przepis na domowe chimichurri
Składniki:
- pęczek natki pietruszki
- 3–4 ząbki czosnku
- 100 ml oliwy
- 2–3 łyżki czerwonego octu winnego
- oregano
- sól
- pieprz
- opcjonalnie chili
Wszystko drobno posiekać, wymieszać i odstawić na godzinę.
Tylko ostrzegam – później zwykły grill może już nie smakować tak samo.
…
I właśnie tak wygląda Argentyna w swojej najbardziej klasycznej wersji. Nie ma małych grilli, jednorazowych tacek i szybkiego wrzucenia kiełbasy na ruszt. Tutaj mięso trafia obok ognia na kilka godzin, a sam proces pieczenia jest niemal rytuałem. Takie przygotowanie nazywane jest asado a la cruz, czyli „grillowaniem na krzyżu”. Mięso nie piecze się bezpośrednio nad płomieniami, ale powoli dochodzi od ciepła i żaru drewna. Efekt? Mięso pozostaje soczyste w środku, a z zewnątrz tworzy chrupiącą, aromatyczną warstwę. W Argentynie człowiek szybko zaczyna rozumieć, że tutaj jedzenie nie jest tylko posiłkiem – to sposób spędzania czasu. PYCHA!!!!
…
A jeśli komuś wydaje się, że stek sam w sobie jest zbyt skromny, Argentyna ma rozwiązanie. Bife a caballo to klasyczna wołowina podana z jajkiem sadzonym – a czasem nawet dwoma. Do tego obowiązkowo frytki. Prosto, bez udziwnień i bez miliona dodatków. W Argentynie mięso jest tutaj głównym bohaterem, a wszystko inne tylko dodatkiem. I właśnie wtedy człowiek zaczyna rozumieć, dlaczego nasze europejskie „duże porcje” mogłyby tu spokojnie trafić do dziecięcego menu 😊
Jeśli w Argentynie miałbym wskazać jednego króla steków, byłby nim właśnie Bife de chorizo. Mimo nazwy nie ma nic wspólnego z hiszpańską kiełbasą chorizo – to gruby kawałek wołowiny wycinany z rostbefu, z charakterystyczną warstwą tłuszczu nadającą mięsu soczystość i smak. W argentyńskich restauracjach standardowa porcja potrafi mieć 500–600 gramów, więc nasze europejskie „duże steki” wyglądałyby tu raczej jak przystawka. Argentyna smakuje ogniem, dymem z rusztu i mięsem przygotowywanym zgodnie z tradycją asado.
…
W Argentynie grillowanie to coś znacznie więcej niż sposób przygotowania jedzenia. Parrilla jest częścią kultury i codziennego życia – od rodzinnych spotkań po niewielkie uliczne punkty, gdzie nad żywym ogniem powoli piecze się mięso. Sekret tkwi nie tylko w jakości wołowiny, ale także w czasie – tutaj niczego się nie spieszy. Ogień, dym i cierpliwość tworzą smak, który dla wielu staje się jednym z najmocniejszych wspomnień z podróży przez Argentynę.
…
Napitki
…
Wino, wino, i jeszcze raz wino! Pyszne! Pasujące do każdej okazji, a jak komuś wino wyjdzie bokiem, to może znajdzie pasujące, smakowite piwo, tak jak ja mój ulubiony Kölsch, podany tysiące kilometrów od Heumarkt i Kölner Dom!
…
Region Cafayate na północy kraju słynie z położonych wysoko nad poziomem morza winnic, gdzie intensywne słońce i duże różnice temperatur nadają winom wyjątkowy charakter. Obok słynnego Malbeca można znaleźć tutaj także ciekawe słodsze odmiany i późne zbiory – Cosecha Tardía, które idealnie pasują do deserów lub jako spokojne zakończenie długiego dnia w podróży przez Argentynę.
…
Podróżując przez Argentynę szybko można zauważyć, że Malbec pojawia się niemal wszędzie – od eleganckich restauracji po niewielkie lokale na końcu świata. Ciekawostką jest to, że również Patagonia posiada własne regiony winiarskie. Chłodniejszy klimat i silne południowe wiatry sprawiają, że powstają tutaj wina o nieco innym charakterze niż te z Mendozy. Saurus Malbec to jedno z win, które pokazuje, że Patagonia potrafi zaskoczyć nie tylko lodowcami, górami i dziką przyrodą, ale także smakiem zamkniętym w kieliszku.
…
To był dotychczas mój jedyny wyjazd do Argentyny, będzie następny bo z Ushuaia wypływają statki na Antarktydę. Dziesięć lat temu, można było wsiąść na taki statek praktycznie z marszu, teraz trzeba rezerwować dwa lata wcześniej, eeee.
Ale oprócz tego, że Argentyna ma połączenie z Antarktydą, to warto dla różnych wrażeń zwiedzić tę część świata – jedzenie, widoki, luz i radość i tango, którymi aregntyczycy się chętnie dzielą.
Muchas Gracias!
Wszystkie zdjęcia pochodzą z prywatnych zbiorów i są wyłącznie moją własnością.
Zgodnie z przepisami prawnymi, bez wyraźnej zgody autora zabronione jest kopiowanie, rozpowszechnianie lub cytowanie w całości lub części treści tekstu i zdjęć
Na wszelkie pytania odpowiem bardzo chętnie w komentarzu lub mailowo.
Podróż odbyła się 10 lat temu, ale smak odpowiednio wysmażonego steka mam nadal w ustach
![]()
Zobacz również
Tanzania, z obiektywem i widelcem wśród miejscowych
29 stycznia 2021
Dominikana – z wschodu na zachód – z południa na północ
4 marca 2025



























































